Wycieczka do Auschwitz

0
74

Jak każdy uczeń ósmej klasy szkoły podstawowej, w tym roku pojechałem na wycieczkę klasową do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Pewnie wielu siódmoklasistów słyszało już o tym miejscu od swojego nauczyciela od historii, i zapewne od razu zaczęli się go bać i wyobrażać je sobie jako miejsce pełne śmierci. W rzeczywistości wygląda to nieco inaczej.

Po pierwsze, sam obóz nie jest tak straszny jak się wydaje. Z zewnątrz wygląda jak zwykłe więzienie. Dopiero jego historia sprawia, że staje się ono mroczne i przygnębiające. Wysyłano tam miliony ludzi, zarówno Żydów, Polaków, jak i Romów. Auschwitz nie wygląda tak jak wyglądało w czasach swojej świetności. Wiele budynków zostało tam zburzonych, a materiały z nich odzyskane i środki ze sprzedanych pozostałości obozowej, były częściowo przekazane by odbudować Warszawę ze zniszczeń II Wojny Światowej. Dopiero w lipcu 1947 roku, Auschwitz zaczęło funkcjonować jako muzeum. Znajdują się w nim między innymi przedmioty codziennego użytku, takie jak: okulary, walizki, garnki oraz buty przywiezione przez więźniów.

Co ciekawe pierwszymi pracownikami muzeum byli ludzie, którzy sami przeżyli ten obóz. W obecnych czasach obóz jest podzielony na dwa muzea. Auschwitz i Auschwitz-Birkenau. Oryginalnie był jeszcze Auschwitz-Monowitz, ale został on zburzony. Wycieczka rozpoczyna się od Auschwitz. Wchodzi się bramą z napisem „Arbeit Macht Frei”, by następnie przejść przez bloki mieszkalne więźniów, kończąc na komorze gazowej i krematorium. W Auschwitz-Birkenau wchodzimy przez bramę którą wjeżdżała kolej przywożąca więźniów. Drugi obóz był podzielony na część męską i żeńską. Kobiety mieszkały w barakach ceglanych, a mężczyźni w drewnianych. Zwiedzanie kończy się na oglądaniu baraków.

Kończąc moje rozważania pragnę stwierdzić iż Auschwitz jest miejscem, które należy odwiedzić, a jego historia jest przedstawiana w „spokojny” sposób, nie narzucając odbiorcy na barki ciężkiego brzemienia wydarzeń, które miały tam miejsce. To jak odbierzemy wizytę w muzeum zależy od nas samych.

Kuba Urbaniec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here