Gra w dwa ognie, czyli wf w szkołach

0
97

W dzisiejszych czasach coraz mniej młodych ludzi cieszy się na widok wf-u w swoim planie lekcji. Wiele uczniów się zwalnia lub wykorzystuje dobre serca nauczyciela i zgłasza trzy razy w ciągu jednego miesiąca niedyspozycję. Równocześnie na świecie rośnie liczba dzieci zmagających się z otyłością, czy wadami postawy. Wiele z nich uważa zajęcia z wychowania fizycznego za zło konieczne, nudne i nieprzyjemne kolejne godziny spędzone w murach szkolnych. Dzisiaj zastanawiam się, co jest przyczyną. Dlaczego młodzież tak niechętnie podejmuje wysiłek i coraz rzadziej uśmiecha się na widok piłki i sali gimnastycznej? Z pewnością wina i odpowiedzialność za obecną sytuację leżą po obu stronach. Zarówno nauczycieli, którzy nie zawsze potrafią zachęcić młodzież do uprawiania sportu, jak i uczniów, którzy często nie wykazują żadnego zainteresowania tematem, komentują każde zadane ćwiczenie do wykonania, czy przychodzą nieprzygotowani na zajęcia.

Szukając rozwiązania zaistniałego problemu skontaktowałam się z kilkoma nauczycielami wf-u, którzy na co dzień mają kontakt z młodzieżą oraz z młodymi ludźmi uczęszczającymi w roku szkolnym na zajęcia wychowania fizycznego. Podczas przeprowadzonych rozmów zanotowałam kilka spostrzeżeń i wnioski wynikające z przemyśleń rozmówców oraz ich doświadczenia.

Pierwszą podejmowaną przeze mnie kwestią były przyczyny braku zainteresowania lekcją i niechęci uczniów do podejmowania ćwiczeń. Z obserwacji nauczycieli wynika, że wraz z wiekiem zaangażowanie młodzieży na zajęciach maleje. Natłok zajęć dodatkowych oraz materiału do przyswojenia sprawia, że dzieci nie mają już siły na podejmowanie dodatkowego wysiłku, jakim jest sport.  Inną przyczyną jest to, że rodzice często zaniedbują rozwój ich pociech w tym kierunku. Pewne wzorce wynoszone są z domu, dlatego część dzieci, którym nie została przekazana pasja i pozytywne postrzeganie aktywności fizycznej, nie czuje potrzeby by ją uprawiać.

Klasy, w których przeprowadzane są zajęcia, nieraz bywają niejednolite pod względem sportowym. Niektórzy mają większe predyspozycje ruchowe i koordynacyjne, podczas gdy inni mają ich mniej. Osoby silniejsze szybko nudzą się podczas wykonywania podstawowych ćwiczeń, podczas gdy inni muszą w nie włożyć wiele wysiłku. Na uczniów mniej uzdolnionych wywierana jest silna presja, która często prowadzi do zniechęcenia oraz dużego stresu.

Następną kwestią są klasy koedukacyjne. Z obserwacji rozmówców wynika, że podczas zajęć łączonych stosunek młodzieży do przedmiotu się zmienia. Chłopcy często podejmują dodatkowy wysiłek, by zaimponować koleżankom. Za to w przypadku dziewczyn sytuacja jest odwrotna i ich aktywność maleje. Często odczuwają wstyd oraz strach przed grą zespołową, w której uczestniczy płeć przeciwna. Przepychanie i gra ciałem zwykle odpycha uczennice od sportu i sprawia dyskomfort. Innym czynnikiem, który negatywnie wpływa na odbiór wf-u przez uczniów jest aspekt fizyczny. Okres dorastania bywa czasem, kiedy młodzi ludzie szczególnie zwracają uwagę na swój wygląd. Osoby korpulentne, ze skłonnościami do pocenia się, czy dziewczyny z większym biustem rzadko mają dobre wspomnienia z zajęć wychowania fizycznego. Niestety stają się oni częstym obiektem żartów i drwin, czują się wykluczeni z grupy. Co negatywnie wpływa nie tylko na ich samopoczucie, samoocenę, ale także postrzeganie przedmiotu.

Zdjęcie autorstwa IMG_1979 z Pexels

 „Kolejnym problemem jest pokutujący stereotyp, iż lekcja wf-u jest lekcją mniej istotną od innych”– jak mówi jedna z wuefistek. W oczach dzieci, rodziców i innych nauczycieli, zajęcia te nigdy nie były traktowane na równi z matematyką, czy językiem polskim. Często apele i inne wydarzenia szkolne odbywają się kosztem właśnie tych godzin, które powinny być poświęcone na rozwój ruchowy młodych.

Inną przeszkodą może być nieodpowiednie zaplecze szkoły. Stary, zniszczony sprzęt nie tylko zniechęca do podejmowania ćwiczeń, ale również utrudnia prowadzenie zajęć wuefistom. Niestety często wina leży również po ich stronie. Niektórzy z nich nie są odpowiednio przygotowani do lekcji i nie wkładają w nią tyle zaangażowania, ile powinni. Nie rzadko można usłyszeć historie o nauczycielu, który wychyla się ze swojego kantorka tylko po to, by rzucić dzieciom piłkę i na tym jego praca się kończy. Zdarza się też, że mimo szczerych chęci wuefiści nie są w stanie dostosować się do grupy, sprostać jej oczekiwaniom i w sposób kreatywny przeprowadzić lekcji. Na swoją obronę dodają oni, że wielu z nich pracuje w kilku szkołach. Jako, że pensje nie są wygórowane, a godzin z tego przedmiotu jest stosunkowo niewiele, muszą zatrudniać się w kilku placówkach jednocześnie, by utrzymać swoje rodziny. Wiąże się to ze zmniejszoną produktywnością nauczycieli.

Jak twierdzą wuefiści, najtrudniejszy jest pierwszy krok, czyli wstanie z ławki i rozpoczęcie rozgrzewki. Po tym kryzysowym etapie zaktywizowanie uczniów zwykle jest już prostsze.  

Kiedy zapytałam o najbardziej lubiane aktywności i dyscypliny otrzymałam niemal jednogłośną odpowiedź: ćwiczenia rekreacyjne, tenis stołowy, badminton. Dużą popularnością cieszą się również różnego rodzaju wyjścia np. do centrów takich jak GoJump lub w okresie zimowym lodowisko. Niechętnie natomiast młodzież uczestniczy w grach zespołowych, takich jak: piłka noża, ręczna, czy koszykówka. Wymagają one większego zaangażowania, sprawności, koordynacji i kondycji oraz, co jest istotnym aspektem w tym temacie – pocenia się.

Uważam, że niechęć budzą te ćwiczenia i zadania, w których uczniowie najbardziej się pocą, a jeśli nie mają możliwości wzięcia prysznica po lekcji lub mają na niego zbyt mało czasu to mają świadomość, że będą odczuwali duży dyskomfort podczas całego dnia w szkole. – mówi krakowski nauczyciel wf-u.

Skoro znamy już problem, możemy spróbować go rozwiązać. Ale czy to możliwe, by odmienić tą szara rzeczywistość szkolnych zajęć wychowania fizycznego? Na pierwszy rzut oka sytuacja nie jest prosta, ale w trakcie rozmów z nauczycielami i uczniami padło kilka propozycji, które mogą przynieść pozytywne skutki i zaowocować zmianą na lepsze. Oto one:

1. Brak możliwości zwalniania się z wf-u. Mój rozmówca przedstawił ciekawe rozwiązania dla uczniów, którzy z powodów zdrowotnych nie są w stanie w pełni uczestniczyć na zajęciach.

Uważam, że zajęcia wf-u powinny być obowiązkowe dla wszystkich uczniów, bez możliwości przedstawienia zwolnienia lekarskiego. Jeśli uczeń ze względu na różne problemy zdrowotne nie może uczestniczyć w zajęciach praktycznie, może w nich uczestniczyć w inny sposób np.: przygotować i przeprowadzić rozgrzewkę, może poznać przepisy gry w różne dyscypliny, a następnie je sędziować, może pomagać w prowadzeniu zajęć (rozstawianie pachołków, przyniesienie i odnoszenie sprzętu itp.). Myślę, że taka obowiązkowa forma uczestnictwa w zajęciach szybko wyeliminowałaby „lewe zwolnienia z wf-u”.

Dodaje też, że mogłyby być organizowane specjale lekcje dla uczniów z konkretnymi dysfunkcjami, które charakteryzowałaby mniejsza intensywność i odpowiednie warunki dostosowane do ich potrzeb np. gimnastyka korekcyjna, basen, strzelnica itp.

2. Zezwalanie uczniom na dzielenie się swoimi pasjami. Osoby chodzące na zajęcia dodatkowe, należące do klubów sportowych, mogłyby ubogacać szkolne wuefy swoim doświadczeniem nabytym w innych miejscach. Na przykład poprzez przeprowadzenie rozgrzewki tematycznej, strechingu, pokazanie kilku trików piłkarskich, czy zaprezentowanie choreografii tanecznej.

3. Podczas dzielenia młodzieży na grupy zwracać uwagę na ich potrzeby oraz, w miarę możliwości, na  predyspozycje w zakresie sprawności ruchowej.

4. Szkolenia od młodej kadry. W niejednej szkole uczą wuefiści z wieloletnim stażem, którym mimo bogatego doświadczenia, już brak pomysłów na kreatywne lekcje. Młodzi natomiast, przychodzą do pracy z nową energią oraz głowami pełnymi ciekawych sposobów na prowadzenie lekcji.

5. Promowanie aktywnego trybu życia również poza szkołą. Podkreślanie wagi aktywności ruchowej w rozwoju młodych ludzi zarówno na lekcjach, jaki i na spotkaniach z rodzicami (szczególnie dzieci na niższych poziomach edukacji).

Nie ma rzeczy niemożliwych i moim zdaniem sytuacja dotycząca zajęć wychowania fizycznego także nie jest beznadziejna. Małymi kroczkami wspólnie możemy ją zmienić. W tym celu wszyscy muszą wykazać się zaangażowaniem. Nauczyciele – przygotowując się sumiennie do lekcji, prowadząc je w sposób ciekawy. Uczniowie, którzy będą poważnie podchodzić do przedmiotu oraz starać się wykonywać polecenia wuefistów aktywnie uczestnicząc zajęciach. A także wyższe organy placówek edukacyjnych dokładając wszelkich starań, aby rosła wśród młodzieży świadomość na temat potrzeby uprawiania aktywności fizycznej.

A Wy? Macie jakieś propozycje na polepszenie sytuacji dotyczącej lekcji wf-u?


Rozi Brzegowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here