Fundraiser – pierwsza praca wakacyjna lub idealna paca dla uczniów i studentów?

0
64

Wokół tego sposobu zarobkowania młodzieży, narosło wiele mitów. Z drugiej jednak strony, co w ogóle oznacza pojęcie „fundraiser”? Mam nadzieję, że w tym artykule uda mi się, choć po części wyjaśnić to zagadnienie i tym samym obalić wiele nieprawdziwych informacji. Zapraszam.

Co oznacza słowo „fundraiser”?

Jest to angielskie sformułowanie, a właściwie nazwa wykonawcy pewnej czynności. Stąd też można dostrzec charakterystyczną końcówkę „-er”. Z kolei, samo „fundraise”, oznacza zbieranie funduszy. W jakim celu? Termin odnosi się do gromadzenia środków, najczęściej, dla pozarządowych organizacji pożytku publicznego. Są to z reguły instytucje o zasięgu międzynarodowym. Działają na rzecz ochrony klimatu – Greenpeace – czy też pomocy dzieciom pochodzącym z trudnych środowisk – Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce.

Kim jest „fundraiser”?

Fundraiser to nikt inny jak osoba zatrudniona przez taką organizację. Oferta takiej pracy jest wprost skierowana do młodych ludzi. Tak naprawdę jedynym warunkiem, jaki stawia przyszły pracodawca, staje się skończony 18. Rok życia bądź 16. – w przypadku pisemnej zgody prawnego opiekuna. Do zadań fundraisera należy rozmowa z potencjalnymi darczyńcami oraz ich pozyskiwanie. Zwykle odbywa się to na ulicach dużych miast, tj. na przystankach autobusowych, placach, skwerach, parkach czy przy wyjściu z galerii handlowych. Ogółem w tzw. szeroko rozumianej przestrzeni publicznej. Takiej pracy nie należy mylić z wolontariatem. To drugie pojęcie odnosi się do dobrowolnie nieodpłatnej działalności na rzecz różnych organizacji pożytku publicznego. Natomiast stanowisko fundraisera powinniśmy traktować jako pełnopłatną formę zatrudnienia.

Jakie umiejętności należy posiadać, żeby podjąć taką pracę?

Trzeba być przede wszystkim otwartym na ludzi. Charakter – charyzma – czy jakkolwiek to nazwiemy, też odgrywa tu znaczącą rolę. Trzeba być niekiedy po prostu „przebojowym”. Odporność psychiczna również ma duże znaczenie. Pytając przypadkowe osoby na ulicy, o możliwość wsparcia danej organizacji, nieraz możemy spotkać się z niemiłą odpowiedzią. Odwagę także bym wskazał wśród cech niezbędnych. W końcu nie każdy z nas odważyłby się zagadywać przypadkowo napotkanych przechodniów. Nie mówiąc już o rzeczowym argumentowaniu i tym samym przekonywaniu do wsparcia organizacji.

Jak wygląda praca pod chmurką?

Z pewnością nie jest to najłatwiejsza forma zarobkowania. Najczęstszą niedogodnością są bez wątpienia warunki atmosferyczne. Żyjąc w strefie klimatu umiarkowanego, właściwie o każdej porze roku, może nas spotkać zła pogoda. Letnie upały, jesienno-zimowe niskie temperatury, deszcz, śnieg, grad czy porywisty wiatr. Powinniśmy się z tym liczyć. Na wypadek takich sytuacji, pracodawcy przewidzieli peleryny przeciwdeszczowe. Natomiast w lecie, przy ekstremalnie wysokich temperaturach, zapewnione mamy butelki z wodą niegazowaną. Zmiana miejsca pracy na bardziej dogodne lub nagła decyzja o zakończeniu akcji również się zdarza. Przy często zmiennych warunkach atmosferycznych, bezcelowe byłoby stanie z ulotkami na pustej ulicy.

Jak normowany jest czas pracy?

W tej kwestii panuje spora dowolność. Grafik ustalany jest najczęściej na tydzień lub dwa tygodnie wprzód. Godziny podobnie. Najczęściej ramy czasowe, w których możemy ustalać swoje zmiany, mieszczą się między godziną 11 a 17. Mniej liberalne podejście funkcjonuje w przypadku miesięcznych „norm”. Naturalne jest, że w interesie pracodawcy jest to, żeby jeden pracownik przepracował w miesiącu jak największą liczbę godzin. Dzięki temu nie musi on dogadywać się z większą liczbą pracowników, co do zmian. Z reguły minimalna liczba godzin do przepracowania w tygodniu, wynosi 15. Spotkać też się można z systemem, gdzie pracownik zobligowany jest przepracować w tygodniu minimum 3 dni robocze, przy czym jeden taki dzień liczony jest jako 5 – 6 godzin. W przypadku mniejszej ilości przepracowanych godzin czy dni przysługuje niższa stawka godzinowa. 

Ile można zarobić? Jak wyglądają warunki finansowe?

Skoro jesteśmy już przy stawce godzinowej, warto co nieco wspomnieć o kwestiach finansowych. Jak mówi stare porzekadło -„Jaka praca, taka płaca”. Nie inaczej jest w tym przypadku. Wszystko właściwie zależy od naszego zaangażowania oraz przepracowanego czasu. Jak już wspominałem, w niektórych przypadkach, po przekroczeniu pewnego pułapu, przysługuje nam wyższa stawka godzinowa. W takiej sytuacji mówimy nawet o 22 zł brutto, a nie 16 zł (Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce). Jest to niejako premia od pracodawcy. Osobną sprawą stajecie się natomiast prowizja (premia za skuteczność). Tego typu organizacje non-profit, żeby zachęcić do bardziej efektywnej pracy, oferują dodatkowe kwoty od każdego poprawnie wypełnionego wniosku przez darczyńcę. Przy czym, nie da się dokładnie wskazać jaka konkretnie kwota przysługuje za jeden wniosek. Każda organizacja ma swoje własne stawki. Bonusy za polecanie swoich znajomych to również okazja do podwyższenia swojej pensji. Dodatkowo może to być nawet do 800 zł brutto. Jak natomiast prezentują się najczęstsze widełki płacowe? Trudno stwierdzić. Jest to bowiem praca z bardzo elastycznym grafikiem. Szkolenie trwa około tygodnia. Jest traktowane jak czas pracy. Jednak należy mieć na uwadze, że otrzymujemy wtedy tzw. stawkę startową – zazwyczaj 12-13 zł netto za godzinę. Z kolei co do standardowej stawki, przynajmniej według zapowiedzi – jest to około 18 do 40 zł brutto – w przypadku Greenpeace. Oczywiście wpływ ma na to wiele czynników.

Tradycyjne zbieranie pieniędzy do puszki?

Nic z tych rzeczy. Choćby z tego względu, praca fundraisera nie należy do łatwych. Wychodząc na miasto, dostajemy tzw. planszę pomocniczą do prezentacji historii organizacji oraz jej sposobu działalności i celach statutowych. Mamy także ulotki, które wręcza się przechodniom. Dostajemy również plakietki z naszym imieniem. Na standardowe wyposażenie składa się też przekładana przez głowę kamizelka z logo organizacji. Spotkać się też można z bawełnianymi koszulkami. Zdecydowanie sprawdzają się w upalne lato. Jak już wspominałem, do zadań fundraiserów nie należy zbieranie gotówki. Mają oni tylko pozyskiwać regularnych darczyńców. Jak się to odbywa? Człowiek przekonany otrzymuje na kartce wniosek do wypełnienia. Jest to comiesięczne polecenie przelewu na konto organizacji. Po jego uzupełnieniu danymi osobistymi oraz numerem konta, z którego ma być co miesiąc zlecany przelew, za jakiś czas wykonywany jest do darczyńcy telefon oraz wysyłany e-mail. Wszytko w celu ostatecznego potwierdzenia. Nawet w przypadku braku odpowiedzi ze strony wnioskodawcy, organizacja nie będzie otrzymywać środków ze wskazanego konta. Oczywiście takie organizacje można wesprzeć jednorazowo dowolną kwotą. Jednak w takim przypadku, fundraiserowi nie przysługuje już prowizja. Swoistą „nagrodę” dostaje tylko pod warunkiem, że dane na formularzu zostały w pełni i poprawnie wypełnione oraz, gdy wniosek zostanie potwierdzony po telefonicznej weryfikacji. Jednak skąd wiadomo, któremu konkretnie pracownikowi przysługuje premia za danego darczyńcę? Każdy fundraiser ma własny kod identyfikacyjny, który nanoszony jest na formularz.

Czym zajmują się takie organizacje?

Ogłoszenia dotyczące pracy w charakterze fundraisera, dostępne są na jednym z najpopularniejszych portali ogłoszeniowych w Polsce. Zatem nietrudno jest znaleźć takie oferty. Obecnie w naszym kraju funkcjonują dwie organizacje zatrudniające w ten sposób młode osoby. Jest to proekologiczny Greenpeace oraz Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce. Pierwsza z nich została założona w 1971 roku, kiedy to grupa aktywistów protestowała przeciwko próbom nuklearnym przeprowadzanym przez rząd Stanów Zjednoczonych u wybrzeży Alaski. Głównym celem Greenpeace jest między innymi zwrócenie uwagi opinii publicznej na istotne problemy ekologiczne. Działa w ponad 55 krajach świata. Z kolei, Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce, pomaga dzieciom opuszczonym, osieroconym oraz zagrożonym utratą opieki rodziców. Organizuje różnorodne formy pomocy dzieciom, aby jak najlepiej przygotować je do dorosłego życia. Jest częścią międzynarodowej organizacji SOS Children’s Villages, obecnej w 136 krajach świata od 70 lat. Pierwsza SOS Wioska Dziecięca powstała w 1949 roku w Austrii. Została założona dla dzieci osieroconych podczas II wojny światowej przez Hermanna Gmeinera. Zgodnie z ideą założyciela, opieka w SOS Wioskach Dziecięcych ma charakter rodzinny. W ramach opieki zastępczej funkcjonują: SOS Wioski Dziecięce, Programy dla Młodzieży i Rodzinne Domy Czasowego Pobytu. W ramach działań profilaktycznych prowadzony jest program Umacniania Rodziny. W Polsce funkcjonują obecnie 4 takie osiedla – Wioski Dziecięce: w Biłgoraju, Kraśniku, Siedlcach i Karlinie.

Czy warto pracować jako fundraiser?

Na to pytanie musicie niestety odpowiedzieć sobie sami. A najlepiej spróbować „na własnej skórze”. Z pewnością jest to praca dla osób komunikatywnych – łatwo nawiązujących kontakt z drugim człowiekiem. Cierpliwość także dogrywa tutaj znaczącą rolę. Na pewno dużą niedogodnością są często zmieniające się warunki atmosferyczne. Wynagrodzenie jest względnie atrakcyjne. Mamy elastyczny grafik. Natomiast sama praca z pewnością pozwala rozwijać umiejętności miękkie. Będąc fundraiserem, możemy także nauczyć się współpracy. W jednym punkcie pracują ze sobą zazwyczaj 2-3 osoby. Ogółem, jest to bardzo ciekawa forma zatrudnienia, która wpływa na nasz samorozwój. Daje szansę zdobycia nowych życiowych doświadczeń. W pewnym sensie też uwrażliwia. Nic dziwnego, zdaniem Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce – podejmując taką pracę „będziesz najprawdziwszym pośrednikiem dobra”. Prawda jest taka, że chcąc działać dla takiej organizacji, trzeba być, choć w niewielkim stopniu przekonanym do prezentowanych przez nią idei. Myślę też, że trzeba mieć w sobie pewne pokłady empatii. Jakby nie było, działamy w jakiejś słusznej sprawie. Nie jest to tym samym zwykła praca, a raczej praca z misją, pewnym głębszym sensem. Z pewnością coś niespotykanego tak często na co dzień, a już bez wątpienia nieznanego powszechnie w przestrzeni publicznej. Czy jest to zatem dobra propozycja w ramach pierwszej pracy, np. wakacyjnej czy też ogółem pracy dla uczniów i studentów? Bez wątpienia – tak. Elastyczne godziny czy po prostu ciekawy wpis do CV wraz z nowym bagażem doświadczeń życiowych, sprawia, że jest to dość interesująca oferta. Zresztą, najlepiej, jeśli przekonacie się o tym sami.


Błażej

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here